Dlaczego nie potrafimy słuchać?


Uważność- tak bardzo zgubiona w naszych czasach. Czym tak naprawdę jest? Dlaczego tak łatwo ją tracimy? Google w wyszukiwarce wypluwa od razu tysiące mądrych książek i artykułów na ten temat. Są poradniki, ćwiczenia, rady, treningi. Celowo nie czytałam żadnego. Dlaczego? Chciałabym opowiedzieć Wam o mojej uważności. O tym jak ja ją rozumiem i dlaczego według mnie jest aż tak ważna.



Bardzo łatwo się dziś zagubić. W życiu, w internecie, w pracy, w macierzyństwie. Zatracić się.  Chcemy być we wszystkim perfekcjyni. Nie dajemy sobie szansy na najmniejszy błąd. Czyż nie jest tak? Przeglądam codziennie instagram i co tam widzę: idealnie zaparzoną kawę, piękne wnętrza, umalowane i tryskające energią kobiety. I to wcale nie jest złe. Kochamy patrzeć na piękno, otaczać się nim. Złe jest to, że gdy nasza kawa nie wyjdzie, dzieci mają gluty a my nie miałyśmy kiedy umyć głowy to zaczynamy się za to nie lubić. Wszędzie w około słyszymy, że mamy pozytywnie myśleć, projektować szczęście, przeżywać każdą chwilę bo czas ucieka. To wszystko jest bardzo mądre. Głupie jest natomiast to, że zaczynamy się obwiniać gdy spędzimy wieczór na kanapie albo mamy gorszy dzień. I gubimy się bo tak wiele byśmy chcieli mieć, zrobić. Być wszędzie, być jak inni. A tak się nie da. Multitasking nie istnieje. A jeżeli się komuś udaje to zawsze coś kosztem czegoś. Do czego to prowadzi? Do ciągłego pragnienia czegoś więcej.

Czym w tym kontekście jest dla mnie uważność? Skupieniem się na tym co dzisiaj, co teraz. Na uśmiechach mojego dziecka, które nigdy już nie będą takie same jak dzisiaj. Na odpowiedzi na ważne pytania zadane przed snem. Na spojrzeniu przez okno tak bez sensu. Na wypiciu nieidealnej kawy myśląc o tym, że jest pyszna. Na odłożeniu telefonu. Na zamknięciu komputera. Na otworzeniu książki. Na wsłuchaniu się w siebie, w to czego naprawdę chce i pragnę. Na życiu w realu, tu i teraz.

Czytałam ostatnio wywiad z pewną polską aktorką. Bardzo mnie poruszył. Długo o nim myślałam. W sumie cały czas o nim myślę. Rozmowa była głównie o adopcji, niechcianych przez nikogo dzieciach, działalności charytatywnej, rodzinie i miłości. Pomyślałam sobie, że właśnie tu jest sens. A dokładnie- w drugim człowieku.

W dzisiejszych czasach opanowaliśmy natomiast do perfekcji sztukę autoprezentacji. Ciągle mówimy o sobie. O tym co osiągnęliśmy, co mamy, co kupimy. Spełniamy marzenia, odhaczamy kolejne punkty z listy " to do", pniemy się po drabinie do doskonałości. To nie jest wcale takie złe. Trzeba mieć cele, marzenia, plany. Jednak do tego dochodzi jeszcze potrzeba pokazywania siebie, swojego życia, dokumentowania każdego kroku. To wszystko często dzieje się kosztem rzeczy, które mają prawdziwą wartość. Najczęściej kosztem relacji z drugim człowiekiem. I kosztem szczerej relacji z samym sobą. Dlaczego? Sami siebie też oszukujemy: że jest super, że dajemy radę, że nic nas nie boli, nie dotyka. I nie chodzi o to by narzekać. Narzekanie jest bez sensu, ale chodzi o to by dać sobie przyzwolenie na bycie niedoskonałym, zwykłym i normalnym. Takim bez fajerwerków.

Ile razy byłam na spotkaniach towarzyskich gdzie każdy się "wygadał", ale nikt ze sobą nie rozmawiał. Nikt nie słuchał. Nie skupił się na chwilę na tym drugim. "Co u Ciebie słychać? A ja.... "Tak przeważnie zaczynała i jednocześnie kończyła się rozmowa. Litania osiągnięć i sukcesów. Wypowiedziana na jednym wdechu bez zająknięcia.

I moja uważność, ta o której muszę sobie przypominać każdego dnia właśnie polega na szukaniu sensu w relacjach z innymi. Nie z telefonem i nie z komputerem. Moja uważność nie jest wytrenowana, opisana w drogich książkach. Moja uważność to światełko ostrzegawcze, które przypomina, że prawdziwe szczęście jest w dawaniu, obecności i świadomości.


12 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tym co napisałaś."Uważność- tak bardzo zgubiona w naszych czasach" myślę ż ejesteśmy nie uważni poprzez ciągła gonitwę za czymś. Nie mamy za dużo czasu dla siebie, bliskich rodzin. Moje dziecko nauczyło mnie jednego, jak z nim rozmawiam, jest konkunikat mamo patrz na mnie. Więc patrzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja też mam nawyk odkładania telefonu i patrzenia na dzieci gdy jesteśmy razem 😊

      Usuń
  2. Niby doba zawsze była taka krótka, ale kiedyś chyba więcej czasu było na rozmowy w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to pewnie za sprawą mniejszej ilości gadżetów😊

      Usuń
  3. No coś w tym jest... na zdjęciu piękne wnętrze, a poza kadrem syf z gilem. Podobnie może być w sferze niematerialnej. Chcemy być postrzegani jako ludzie, którzy ogarniają wszystko, a tak się chyba nie da...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie napisane. Z uczuciem, z wiarą i ogromną nadzieją.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz niestety rację, w dobie internetu i autoprezentacji już niewiele czasu spędzamy an prawdziwych rozmowa a ze słuchaniem uważnym innych ludzi jest jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto sobie przypominać o uważności jak najczęściej��

      Usuń
  6. Taka nastala kultura ze kaxdy chce byc w centrum zainteresowania i umiejetnosc sluchania zanika.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za szybko zyjemy i przez to zapominamy o słuchaniu i byciu uważnym :(

    OdpowiedzUsuń